Jak zacząć? Czym się motywować? Skąd brać inspirację?
Z siebie! Tylko i wyłącznie my same jesteśmy najlepszą motywacją do działania!
Zdjęcia zgrabnych i wyćwiczonych sylwetek mogą stanowić jakąś tam inspirację, ale zwykle są to tylko impulsy. Chwilowe przebłyski i chwilowa chęć zrobienia tego pierwszego kroku i ruszenia tyłka.
Wiecie, co mnie zmotywowało? Lustro. Stanęłam w samej bieliźnie przed dużym lustrem, przyglądając się każdemu kawałkowi swojego ciała, z każdej strony. Zapisałam na kartce wszystkie te elementy, które wyglądają źle, które chcę poprawić, z których muszę odjąć trochę centymetrów i które delikatnie "wyrzeźbić". I dopiero ta lista i to lustro sprawiło, że naprawdę zapragnęłam zrobić swoje pierwsze, prawdziwe cardio.
Pierwszego dnia na siłowni próbowałam wszystkiego. Wiem - to błąd. I wcale nie robiłam tego powolutku, by stopniowo - z dnia na dzień - wydłużać swój wysiłek. To również błąd, tym bardziej że przed pójściem na siłownię moja ostatnia jakakolwiek aktywność fizyczna, miała miejsce rok/dwa lata wcześniej. Dlatego pamiętajcie, aby nie katować się już na samym początku!
Przez kilka kolejnych dni w dalszym ciągu nie skupiałam się na jednym, a raczej wędrowałam między różnymi strefami i maszynami. Dopiero kiedy naprawdę zmęczyłam swoje ciało, postanowiłam skupić się na jednym. Na cardio i ewentualnie pompowanie pupy. Zrobiłam sobie dwudniową przerwę i wróciłam ze zdwojoną siłą. Dlatego regeneracja i odpoczynek jest tak ważny!



